Posłuchaj całego odcinka tutaj:
Jeśli wolisz przeczytać – poniżej zapis najważniejszych informacji.
Jod odkrył francuski chemik Bernard Courtois w 1811 roku, w trakcie badań nad zawartością pierwiastków w wodorostach morskich. Po prawie 10 latach skojarzono problemy tarczycy z jego obecnością w organizmie człowieka i zaczęto stosować leczenie jodem wola. Bardzo wielu ludzi, szczególnie z rejonów górskich i państw bez dostępu do morza, jak np. Szwajcaria lub Austria, miało wole tarczycy. Wymyślono więc jodowanie soli, aby temu przeciwdziałać. W tych rejonach zwracał też uwagę problem kretynizmu u dzieci. Tak więc Szwajcaria i Austria były pierwszymi krajami, które wprowadziły jod do fortyfikowania żywności już w 1922 roku. W Polsce stało się to w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.
Pamiętam z własnych wyjazdów w góry w dzieciństwie góralki z dużym wolem tarczycy. Nie było to rzadkością.
Ale problem związany z niedoborami jodu obejmował całą Europę, z wyjątkiem obszarów, w których jedzenie ryb morskich i wodorostów stanowiło tradycję kulinarną. Bo wodorosty to nie tylko Azja. Jedzono je na obszarze obecnej Francji, Belgii, Holandii, Wielkiej Brytanii. W Bretanii, Normandii do dzisiaj zbiera się wodorosty i w dużych ilościach jada ryby i owoce morza: krewetki, małże, homary itp. Ciekawostką może być fakt, że tzw choker, czyli ozdoba ściśle przylegająca do szyi, mogła być sposobem na zamaskowanie wola tarczycy w dawnych czasach.
Jod w przyrodzie występuje w formie stałej i jest czarny albo gazowej i wtedy jest fioletowy.
A jak jod wchłonięty do krwi z pożywienia dostaje się do poszczególnych komórek?
Jod może wchłaniać się do organizmu poprzez przewód pokarmowy, skórę i przez płuca razem z wdychanym powietrzem.
W wielu narządach, w tym w tarczycy, są tzw. symportery sodowo- jodowe /można je nazwać prościej transporterami/ umożliwiające przeniknięcie jodu z krwi do komórki. Czyli jod nie przenika biernie przez ściany komórkowe, tylko dostaje się do komórki za pomocą swojego osobistego transportera. Do tego transportu potrzebna jest energia.
„Nadzorcą” tej reakcji jest wytwarzany przez przysadkę mózgową hormon TSH / thyroid stimulating hormone/.
Symportery te są obecne również w innych narządach niż tarczyca: śliniance, błonie śluzowej żołądka, gruczole sutkowym, ciałku rzęskowym oka, błonie śluzowej jelita grubego, prostacie. To, że narząd ma symportery dla jodu oznacza, że jest mu on potrzebny.
Już wiele lat temu w publikacjach naukowych czytałam opracowania o badaniach poziomu jodu u kobiet, które zachorowały na raka piersi. Wskazywały one na duże niedobory jodu w tej grupie kobiet. Zawsze staram się przeanalizować z pacjentem jakie są jego źródła jodu i opracować odpowiednie postępowanie.
- Szczęśliwie jod się wchłonął i co się z nim dzieje, do czego służy, jakie są jego zadania w organizmie?
Tych zadań jest dużo.
Trzeba wymienić trzy najważniejsze.
- Pierwotną rolą jodu i superważną jest jego zadanie wymiatania reaktywnych form tlenu, tzw. rodników tlenowych. W każdej sekundzie naszego życia zachodzą tysiące reakcji biochemicznych, których elementem odpadowym są tzw. wolne rodniki tlenowe. Są to bardzo agresywne cząsteczki, posiadające na ostatniej orbicie jeden niesparowany elektron, które pałają żądzą zniszczeń. Te rodniki rzucają się przede wszystkim na błony komórkowe, błony organelli komórkowych, w tym na nasze wytwórnie energii – mitochondria. Zniszczenie mitochondriów to śmierć komórki. To działanie nazywa się oksydacją. Zniszczone komórki powodują starzenie się, fatalną pracę narządów i szybszą śmierć człowieka.
Jod, zapobiegając tym procesom, jest antyoksydantem, jednym z najsilniejszych. Inne to np. wit. C, selen, beta-karoten, czyli prowitamina A, wit. E, glutation, ale też wiele, wiele innych.
- Drugim bardzo ważnym zadaniem jest udział w syntetyzowanych przez tarczycę podstawowych hormonach: tyroksynie T4 i trójjodotyroninie T3. Pierwsza ma 4 cząsteczki jodu, druga 3. Do wyprodukowania hormonów tarczycy potrzebny jest aminokwas tyrozyna i jod. T4, aby przejść w formę aktywną, czyli T3 musi zostać pozbawione jednego jodu, czyli odjodowane. Odbywa się to poza tarczycą w wątrobie, jelitach i innych tkankach, a kofaktorem tej reakcji jest selen. Do odjodowania służą specjalne enzymy tzw. dejodynazy zależne od selenu i które bez niego nie działają.
A jakie są zadania hormonów tarczycy?
No właśnie, musimy odróżniać działanie samego jodu a odrębnie traktować działanie hormonów tarczycy, czyli substancji, w których jest tylko składową. Wymienię tylko najważniejsze, bo naszym celem nie jest omawianie działania hormonów tarczycy tylko jodu.
Hormony tarczycy mają liczne zadania:
– umożliwiają rozwój mózgu i działanie układu nerwowego,
– uczestniczą w gospodarce białek, tłuszczy i węglowodanów, czyli metabolizmie, zwalniają go lub podkręcają
– uczestniczą w wzroście kości i chrząstek, regulując przemiany wapnia i fosforu
– umożliwiają dojrzewanie płciowe, rozwój tkanek gruczołowych takich jak tarczyca, piersi, prostata i jajniki
– regulują temperaturę ciała poprzez stymulację lub blokowanie wydzielania ciepła wyprodukowanego w mitochondriach.
Ten ostatni aspekt jest bardzo ciekawy i chyba mało znany. W organizmie ludzi, ale też zwierząt, istnieją dwa rodzaje tkanki tłuszczowej – brunatna i biała. W brunatnej jest mnóstwo mitochondriów, tzw. fabryk energii, a w białej bardzo mało. Tak więc brunatna tkanka tłuszczowa jest producentem ciepła. Noworodki i małe dzieci mają dużo tkanki brązowej, która chroni je przed wychłodzeniem. Dorośli mają jej resztki rozmieszczone wzdłuż dużych tętnic, w okolicy karku i obojczyków. Wytwarzamy proteinę termogeninę, która może regulować, czy zbieramy energię wytworzoną w mitochondrium w postaci ATP, czy wytwarzamy ciepło. Hormon tarczycy T3 i hormony stresu też mogą wpływać na uwalnianie ciepła. Uwalnianie a nie wytwarzanie.
Wszelkie uszkodzenia mitochondriów w obrębie brązowej tkanki tłuszczowej i jej mała ilość skutkują utratą jej ogrzewającej funkcji i rzutują na złą tolerancję zimna. Ogrzewanie karku, futrzane kołnierze mają sens. Dawniej funkcjonowała tzw. etola, która dogrzewała kark.
Tkankę tłuszczową białą można zmienić w brązową, przebywając jakiś czas w zimnie. To tzw. hartowanie. Potwierdzam, że to działa. Przez jakieś 7 lat pracowałam w niskich temperaturach na sali operacyjnej w trakcie operacji kardiochirurgicznych z użyciem hipotermii. Temperatura na sali musiała być odpowiednio niska. Personel w płóciennych strojach operacyjnych. Gołe nogi w drewniakach. Nie miałam nigdy poczucia zimna. Przez te wszystkie lata zero przeziębień, zarówno u mnie jak i u kolegów. Nie pamiętam, aby ktoś miał katar. Zero zwolnień. Później techniki operacyjne zmieniły się i już nie wymagano tak niskich temperatur, ale na sali zawsze było chłodno. Widać z tego, że tzw. morsowanie też ma sens.
Omówiłyśmy dwa zadania jodu funkcję antyoksydacyjną i hormonów tarczycy. A trzecie zadanie?
- Trzecim zadaniem jodu jest działanie p/bakteryjne, p/wirusowe i p/ grzybicze. Do dzisiaj stosowany jest w maściach i nalewkach jako jodyna, czyli roztwór spirytusowy jodu z dodatkiem stabilizatora, jakim jest jodek potasu. Stosowane są rozcieńczenia 3-10%. Leczniczo na drobne rany, zmiany grzybicze. Można nią w warunkach ekstremalnych odkażać wodę: kilka kropel na litr wody. Dawniej była często stosowana do odkażania skóry, szczególnie szybkiego, podczas cięć cesarskich, gdy ginęło tętno dziecka i w ciągu kilku minut trzeba było go urodzić, nagłych tracheotomiach, gdy chory się dusił, i innych ekstremalnie szybkich akcjach chirurgicznych. Chirurg wtedy całkowicie pomijał mycie chirurgiczne wodą z mydłem lub środkiem odkażającym, a stosował tylko jodynę. Tak to się nazywało np. cięcie na jodynę.
Prawidłowa zawartość jodu w organizmie hamuje infekcje Helicobacter pylori w żołądku.
A jakie są źródła jodu w diecie? Co powinniśmy jeść i pić na co dzień, aby dostarczać jod?
Źródła jodu w diecie to przede wszystkim to, co pochodzi z morza. Ryby morskie, owoce morza i rośliny morskie, czyli glony. Tzw. mikroalgi słodkowodne, czyli spirulina i chlorella nie mają jodu. Posiadają dziesiątki innych wartości, jeśli są z dobrego źródła, ale nie mają jodu.
Produkty z morza mają tzw. tranowy posmak. Odpowiednia obróbka produktów morskich może zlikwidować ten posmak, który nie wszystkim odpowiada. Jeżeli dziecko nie wyniosło z domu nawyku jedzenia ryb, to jako dorosły też ma opory. I przekazuje to swoim dzieciom. Wtedy ryba gości rzadko w domu. Co najwyżej w Wigilię. Do kuchni Polaków rośliny morskie trafiły wraz z rozpowszechnieniem jedzenia sushi, japońskich zup i skorupiaków. Ale od zawsze na rynku polskim był śledź, który ma wielkie wartości, jest chętnie jedzony i obecny w wielu przepisach. Niewątpliwie jod posiadają drobne ryby morskie zamknięte w puszkach. Nie jest to najlepszy produkt i na pewno nie do codziennego stosowania, ale jak to się mówi na bezrybiu i rak ryba. Uważam, że 1-2 x w tygodniu zjedzona ryba w puszce może być stosowana, szczególnie u dorosłych. Puszkowane są przede wszystkim makrele, szprotki, sardynki, tuńczyki, łososie. Drobne rybki w puszkach mają dodatkową zaletę, że dostarczają naprawdę istotne ilości doskonale przyswajalnego wapnia. Teoretycznie mleko krowie i pochodne, czyli sery, szczególnie białe, kefiry powinny posiadać jakieś ilości jodu, jeżeli zwierzęta mają jod w diecie. Również jajka, a szczególnie ich żółtka, mają jod. W roślinach jest bardzo mało jodu. Ziemie przez setki lat straciły jod, który, jak mówią, wraz deszczem spłynął do morza.
Jodowanie soli spożywczych /kopalniana, morska, himalajska, celtycka/ jodkiem potasu lub jodanem potasu jest powszechne. Należy w kuchni stosować sól jodowaną.
Ale o jodzie myślą też hodowcy roślin i zwierząt. Dla zwierząt stosuje się tzw. lizawki z mikro i makroelementami, niektóre z nich zawierają również jod. W laboratoriach weterynaryjnych zwierzęta mają wykonywane badania zawartości jodu w moczu lub surowicy. Od tak zadbanej krowy mamy nadzieję dostać mleko i pochodne produkty z zawartością jodu. Mikroelementy, w tym jod, podnoszą mleczność krów i zwierzęta mniej chorują. I o to chodzi. Dlatego hodowcy chętnie je stosują. Wzbogacane w jod są też pasze.
W rolnictwie wykorzystuje się nawozy z dodatkiem jodu, badając ich przydatność dla upraw. Wyniki takiego nawożenia są podobno różne. Rośliny widać też mają swoje tajemnice.
Ryby morskie, owoce morza, algi? OK. ale jak w tym mają się znaleźć ludzie starsi obwarowani swoimi nawykami, dzieci, dla których algi nie są wymarzonym posiłkiem? Wiele osób produktów z jodem po prostu nie lubi.
Niemowlęta, a wcześniej płody, czerpią jod z organizmu matki. Najpierw przez łożysko, a później z mleka matczynego. Mleka sztuczne dla niemowląt są odpowiednio wzbogacane w jod.
Niedobory jodu i niemożność uzyskania prawidłowego poziomu hormonów tarczycy były przyczyną ograniczenia umysłowego zwanego kretynizmem. Tarczyca rosnącego płodu działa na pełnych obrotach już ok. 20 tyg. ciąży. Produkuje własne hormony, które stymulują rozwój mózgu. Matka jest podstawowym donorem jodu, który przechodzi przez łożysko. Preparaty witaminowe dla ciężarnych i karmiących kobiet zawierają również jod w dawce co najmniej 150 mikrogramów. Ale ich zapotrzebowanie dla tarczycy jest ustawione na wyższym poziomie, bo aż 200-250 mikrogramów. Tylko dla tarczycy. A jak powiedziałam poprzednio, jodu potrzebują też inne narządy, w przypadku kobiet ciężarnych i karmiących – ich piersi. Jod stymuluje laktację. Uzupełnienie diety ciężarnej w jod wcale nie jest łatwe, ponieważ produkty morza, wszystkie, mogą być obarczone metalami ciężkimi i większość ginekologów zakazuje ich jedzenia kobietom w ciąży. Zanieczyszczenie wód morskich metalami ciężkimi i innymi ksenobiotykami wzrasta. Także w tej grupie stosowanie jodu w suplementacji jest zdecydowanie uzasadnione.
Ale wróćmy do podaży jodu w posiłkach.
Gdzie jod jest w codziennie jedzonych produktach?
Dobrym źródłem jodu są żółtka jajek. Im jajko bardziej ekologiczne, tym lepiej. Ocenia się, że jajko w żółtku ma nawet do 25 mikrogramów jodu. I to wszystko jedno, czy jest jedzone np. na miękko, czy np. w naleśniku czy omlecie. Starsze pokolenie lubi śledzie. Trzeba je jeść w różnych postaciach. Dorsz, popularna na polskim stole ryba, ma aż 135 mikrogramów jodu w 100 g. Jeśli spojrzeć na tabele zawartości mikroelementów, to prawie każdy produkt coś tam ma. Owies, pszenica, orzechy laskowe, pieczarki. Zbieramy jod. Cały dzień zbieramy. To tylko potwierdza zasadę, że nasze posiłki muszą być urozmaicone. Zawsze uważałam, że najbardziej szkodzi monotonia. Ryby słodkowodne praktycznie nie posiadają jodu.
Pobyty nad morzem i spacery jego brzegiem, wdychanie powietrza podczas tych spacerów, pobyty w miejscowościach uzdrowiskowych, gdzie są tężnie jodowe. To wszystko sprzyja zdobywaniu jodu. Dla mieszczuchów ciekawą propozycją mogą być jaskinie solne, gdzie również wdycha się jod. W kontekście tego, co mówiliśmy o odkażających właściwościach jodu może też z jaskini korzystać osoba w różnym wieku mająca np. nawracające infekcje górnych dróg oddechowych.
A czy do diety można wprowadzić algi tak tylnymi drzwiami?
Super sposobem wzbogacania pożywienia w jod jest stosowanie algi kombu. Na polskim rynku znajdują się 3 podstawowe morskie algi: kombu, nori i wakame. Każda służy do czego innego. Nori stosujemy w płatach w sushi, wakame to znakomita alga do robienia sałatek, kombu to alga do powszechnego stosowania w potrawach gotowanych. Stosuje się ją podczas gotowania zup, kasz, fasoli, soczewicy. Kombu nie ma zapachu morza lub tranu. Jak ja to zawsze mówię pacjentom, nawet zupę owocową można ugotować z kombu. Ponieważ jest algą suszoną, to zwiększa ok. 4x swoją objętość. Jak nastawiamy zupę, czy inną potrawę do gotowania, to zwykle zaczyna się od garnka z zimną wodą. Wtedy wrzucić do tej wody suszone kombu o powierzchni dużego znaczka pocztowego. Dalej gotować jak zwykle. Po ugotowaniu zupy kombu zjeść /jest smaczne/ lub dorzucić do sałatki lub warzyw w innej postaci. Samo zdrowie. Czy się gotuje zupkę dla dziecka, czy dla siebie można to robić. Później po wypróbowaniu, że nie zmienia to smaku polskiej pomidorowej, ogórkowej lub grochówki można ilość alg w zupie zwiększyć. Cena żadna, ok. 20 zł za 100 g alg. Służy to długo. Można sprowadzić przez Internet, więc nie trzeba mieszkać w wielkim mieście. Specjaliści od alg twierdzą, że są duże straty jodu w czasie gotowania alg lub namaczania, no ale takiego kombu nie da się zjeść bez obróbki, bo jest grubą, suszoną algą. Można kombu ewentualnie wrzucać pod koniec gotowana. Z kolei wakame podczas 10 minutowego moczenia też nie straci całego jodu.
W podkaście na temat magnezu mówiłyśmy o wodach mineralnych z dodatkiem magnezu , czy podobne wody są z jodem?
Są. Taką najpopularniejszą jest woda z jodowana z Ustronia w Beskidzie Śląskim. 1,5 l pokrywa dzienne zapotrzebowanie dla tarczycy. Można ją oczywiście pić. Też się z niej trochę uzbiera.
Słyszałam, że są jakieś substancje, które zaburzają wchłanianie jodu? Tak trudno go zdobyć, a tu rysuje się dodatkowa przeszkoda?
Te substancje to tzw. goitrogeny, czyli powodujące wole. Hamują wchłanianie jodu. Należą do nich przede wszystkim tioglikozydy zawarte w roślinach krzyżowych: kapuście, brokule, brukselce, jarmużu, kalafiorze, rzepie, kalarepie, rzepaku, rzodkiewkach, ale też w manioku /tapioka!/, cebuli, czosnku, szpinaku i soi – głównym białku roślinnym wegetarian. Nie jest wolne od goitrogenów siemię lniane, bataty, zielona herbata i kasza jaglana. Na szczęście obróbka cieplna powoduje wyparowanie goitrogenów z garnka. Trzeba nie przesadzać z tymi produktami w postaci surowej np. w postaci zielonych soków czy surówek. Goitrogeny działają tym silniej, im mniej jest jodu w organizmie. Do goitrogenów należy również rzeżucha, przytulia czepna, estragon, dziki bez i uważana za super food rukiew wodna.
A czy zdarzają się uczulenia na jod?
Sama tego nie obserwowałam jako zmiany skórne, swędzenia itp. Ale widziałam reakcje ogólne na środki kontrastowe np. do koronarografii, urografii czy innych badań z użyciem kontrastu jodowego. W ubiegłym roku we Francji zmarł z powodu wstrząsu anafilaktycznego w trakcie koronarografii, a nawet jeszcze przed nią, znany aktor Michel Blanc. W dobrym szpitalu.
Czy można zbadać poziom jodu w swoim organizmie, żeby wiedzieć na pewno, jaka jest sytuacja, szczególnie gdy pojawiają się problemy zdrowotne?
Można i trzeba.
Teraz można bez problemu zrobić badanie poziomu jodu w wydalanym moczu, najlepiej z dobowej zbiórki.
Rozumiem, że jak poziom jest wystarczający to nie martwimy się o poziom jodu, jak będzie niski to rewidujemy naszą dietę, ewentualnie uzupełniamy jod suplementacją, jak to się dzieje np. u kobiet w ciąży. A czy zdarza się, że badanie wykazuje zbyt wysoki poziom jodu?
Wyższy niż 100 mikrogramów/l poziom jodu jest normą u kobiet w ciąży. Zresztą ok. 200-250 jest akceptowalną górną granicą dla wszystkich. Prawie cały jod jest wydalany drogą nerek i dlatego ocena jego ilości w moczu jest miarodajna. Ale do ok. 10 procent jest wydalane z kałem. Zdarzają się sytuacje, gdy badanie wykazuje bardzo wysoki poziom jodu w moczu przekraczający te 250. W tym momencie trzeba sobie zadać pytanie, czy jod jest w ogóle przyswajany. Z poprzednich omówień wiemy, że jod wchodzi do komórek za pomocą symporterów sodowo-jodowych, których zaburzone działanie spowoduje niemożność jego wniknięcia do komórek. Jest on szybko usuwany wraz z moczem. I wtedy mamy wynik ponad 300. Mówimy, że jest problem z przyswajaniem jodu. Badanie poziomu jodu w moczu zlecam często.
Z informacji jakie uzyskałam w laboratorium wynika, że obecność cukru w moczu nie rzutuje na miarodajność wyniku, co jest szczególnie ważne, bo wielu cukrzyków przyjmuje nowoczesne leki, których działanie opiera się na zwiększonym wydalaniu glukozy przez nerki. W ich moczu cukier jest zawsze obecny. To istotna wiadomość.
A czy są jakieś choroby nie związane bezpośrednio z tarczycą, w których przesadne dbanie o poziom jodu jest niewskazane?
Taką chorobą jest np. choroba Duhringa, czyli tzw. skórna postać celiakii. Występuje dosyć rzadko. Niestety jest rozpoznawana nawet z 10-15 letnim opóźnieniem. Wymaga ścisłej diety bezglutenowej jak celiakia. U tych pacjentów jod pogarsza objawy, nasila zmiany skórne i świąd. Tu znacznych ilości jodu nie proponujemy. Pacjenci sami mówią, że na przykład ryby morskie im szkodzą, ale słodkowodne nie. Trzeba ich tylko słuchać. Istnieją również inne rzadkie choroby, zwykle o charakterze genetycznym, w których jod może szkodzić.
To jak wobec tego wszystkiego ma się zachować tzw. zwykły człowiek? Źle się czuje, nie ma siły ani chęci do życia, wypadają mu włosy. Budzi się w nocy, tyje lub chudnie, jest mu cały czas zimno albo gorąco, serce bije wolno albo kołacze.
Trzeba w takiej sytuacji po prostu iść do lekarza, który całościowo zajmie się pacjentem. Stwierdzenie, że mamy do czynienia z chorą tarczycą jest dosyć proste. Ustalone są też metody postępowania. Na pewno nie leczyć się samemu. Nie szukać rozwiązań w Internecie, bo co tam jest wypisywane i mówione, to może przyprawić o ból głowy. Jeżeli lekarz ci nie odpowiada, to go zmień. Jest wolny wybór lekarza. Jeszcze źle, idź do kogoś polecanego prywatnie. Ale nie diagnozuj i nie lecz się sam.
Wiedza na temat działania naszego organizmu jest przeogromna i opiera się na skomplikowanych reakcjach biochemicznych i wzajemnych zależnościach witamin, pierwiastków i różnych innych substancji, których potrzebujemy. Nie ma omnibusów, a człowiek powinien być oceniany i leczony całościowo. Podstawą powinna być profilaktyka i cały wykład temu służył.

